browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Dzień 10 (Győr – Papa)

Posted by on 18 maja 2012

Dzień 9:
Győr – Menfocsanak – Papa

długość: 52 km

Mapka trasy:


Trasa rowerowa 1530766 – powered by Bikemap

Kolejny piękny dzień się budzi, a my razem z nim. Dziś trasa nie jest ani długa, ani specjalnie wymagająca, więc mamy czas na spokojne zwiedzanie miasta. Sądząc po wieżach widocznych z miejsca naszego noclegu – może być ciekawie. Nie udało mi się zebrać zbyt dużo informacji na temat Győr przed wyjazdem, więc będziemy improwizować. Jeździmy szlakiem wież.

Synagoga

Synagoga

Pierwszy obiekt na trasie – to imponująca synagoga. Jest za wcześnie, by móc cokolwiek zwiedzać wewnątrz, więc podziwiamy budowle tylko z zewnątrz. Docieramy do starówki. Pierwszym ładnym placem na naszej drodze jest Bécsi Kapu tér (Plac Bramy Wiedeńskiej). Długo szukaliśmy opisu postaci stojącej na tym placu. Okazuje się, że jest to taki węgierski Juliusz Słowacki – czyli pisarz Károly Kisfaludy

 

Plac Bramy Wiedeńskiej

Plac Bramy Wiedeńskiej

Widok na rzekę Rabę i wieżę Zamku Biskupiego (ta z lewej)

Widok na rzekę Rabę i wieżę Zamku Biskupiego (ta z lewej)

Kościół Karmelitów

Kościół Karmelitów

 

Też kościół Karmelitów

Też kościół Karmelitów. Tego Pana na pomniku już znamy

Taka sobie kamieniczka...

Taka sobie kamieniczka...

Tak delikatnego względem smoka św. Jerzego jeszcze nie widzieliśmy

Tak delikatnego względem smoka św. Jerzego jeszcze nie widzieliśmy

 

Na głównym placu Gyor znajduje się kościół Benedyktynów p.w. św. Ignacego

Na głównym placu Gyor znajduje się kościół Benedyktynów p.w. św. Ignacego

Piekna kamienica po północnej stronie placu

Piekna kamienica po północnej stronie placu

 

Irena, a w tle kościół Karmelitów

Irena, a w tle kościół Karmelitów

Katedra

Katedra

Blisko katedry spotkaliśmy biegającego w krotkich spodenkach Kanadyjczyka, który zainteresował się naszymi objuczonymi rowerami. Okazało się, że on również wybrał się na wyprawę po Europie, ale zawsze rano biega. Mieszkał w hotelu nieopodal. Nieco zdziwiliśmy się, kiedy wbiegł za nami do katedry, więc czym prędzej zakończyliśmy jej zwiedzanie.

Zamek biskupi i okoliczne zabudowania

Zamek biskupi i okoliczne zabudowania

Ratusz. Podobno niczym specjalnym (oprócz wieży) się nie wyróżnia, ale nam bardzo się podobał

Ratusz. Podobno niczym specjalnym (oprócz wieży) się nie wyróżnia, ale nam bardzo się podobał

No, piękne miasto, ale czas jechać dalej. Gdzie mamy jechać – wiemy, ale jak, skoro na drogach wyjazdowych jest zakaz jazdy dla rowerów, a dróg rowerowych nie widać? Spotykamy dwóch ludzi na rowerach i próbujemy przedstawić im nasz problem w sposób, ktory wydawał nam się zrozumiały, im trochę mniej. Pytają, skąd jesteśmy. Znają powiedzenie Polak – Węgier… Po krótkiej wymianie zdań między sobą każą nam jechać za nimi. Po chodnikach, przejściach przez ulice na czerwonym świetle, krawężnikach prujemy do przodu. Mamy nadzieję, że zrozumieli, dokąd chcemy jechać.

No i jesteśmy poza miastem. Węgier twierdzi, że mamy się trzymać drogi, na której jesteśmy, tu już nie ma zakazu jazdy rowerem i życzy nam szczęśliwej podróży.  Próbujemy znaleźć na mapie naszą drogę i chyba się wszystko zgadza. Jedziemy dalej.

Na razie jest równiutko...

Na razie jest równiutko...

 

Typowy węgierski domek jednorodzinny

Typowy węgierski domek jednorodzinny

Wczesnym popołudniem dojeżdżamy do Papa, bez problemu znajdujemy kemping, który nastawiony jest przede wszystkim na kampery i przyczepy kempingowe.  Oczywiście namiot rozbić można, ale domków kempingowych tu nie ma. Nie ma też żadnych stołów ani ławek, gdzie można byłoby usiąść i przygotować coś do jedzenia. No nic, rozbijamy się i siadamy koło namiotu.

Nasz kemping. Wbijanie szpilek w ziemię twardą, jak beton

Nasz kemping. Wbijanie szpilek w ziemię twardą, jak beton

 

Jedna z wielu uliczek na kempingu. Żeby się nie zgubić, każda z uliczek na swoją nazwę od różnych miast w Europie

Jedna z wielu uliczek na kempingu. Żeby się nie zgubić, każda z uliczek na swoją nazwę od różnych miast w Europie

Kemping nazywa się Varkert Termal Camping i mieści się przy ulicy Varkert u. 7.   Cena noclegu za 2 osoby i namiot – 5170 HUF.

Większość klientów kempingu przyjeżdża tu z powodu wód termalnych. My miłośnikami basenów nie jesteśmy, więc idziemy obejrzeć miasto, tym bardziej, że na zwiedzanie mamy tylko jedno popołudnie.

Jedna z oryginalnych kamienic

Jedna z oryginalnych kamienic

 

Park miejski

Park miejski

Kościół katolicki jest najbardziej charakterystyczną budowlą Papa

Kościół katolicki jest najbardziej charakterystyczną budowlą Papa

 

Zdecydowanie ładniej wygląda od przodu

Zdecydowanie ładniej wygląda od przodu

Rynek w Papa

Rynek w Papa

 

Prawda, że ładna pijalnia wód mineralnych? Na szczęście nie była to woda termalna

Prawda, że ładna pijalnia wód mineralnych? Na szczęście nie była to woda termalna

Ładnie odrestaurowane centrum Papa

Ładnie odrestaurowane centrum Papa

 

Kościół kalwiński w Papa

Kościół kalwiński w Papa

Późnym wieczorem wracamy na kemping. Robimy kolację – my i komary. Niemcy jakoś radzą sobie z komarami, siedzą na zewnątrz swoich przyczep, może mają jakieś bardzo skuteczne środki. My prędko zjadamy kolację, zanim nas komary nie zjedzą, mycie i do namiotu, szybko zamykając siatkę za sobą. Tylko dwóm osobnikom udało się przeniknąć do wnętrza. Miały pecha. Należy stwiedzić, że moskitiera naszego namiotu jest bardzo skuteczna. Do rana nic złego nam się nie zdarzyło.

Nasza kolacja

Nasza kolacja

 

Wnętrze budynku socjalnego na kempingu w Papa

Wnętrze budynku socjalnego na kempingu w Papa

nn

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *