browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Dzień 1 (Lubomierz – Liberec)

Posted by on 18 czerwca 2012

Dzień 1:
Lubomierz – Mroczkowice – Wolimierz – Pobiedna – Nove Mesto – Ludvikov pod Smrkem – Raspenava – Mnisek – Liberec
długość: 51 km + 11 km po Libercu = 62 km

Mapka trasy:

Uwielbiam planować wyprawy. Ale jak się już coś zaplanowało, to wypadałoby to zrealizować, a to już nie jest takie proste, jak wodzenie myszą po mapie na portalu GPSies. No i nadszedł ten dzień, kiedy to spakowani, na świeżo przejrzanych rowerach, stanęliśmy przed naszym blokiem do pierwszego zdjęcia z naszej wyprawy.

A to my i nasze rowery, które z uporem obracają się w stronę domu, a nie wyprawy

A to my i nasze rowery, które z uporem obracają się w stronę domu, a nie wyprawy

Pomysł na wyprawę do jeziora Bodeńskiego powstał juz w zeszłym roku, kiedy jechaliśmy nad Balaton. Będąc w posiadłości Liechtensteinów w czeskich Lednicach przyszło nam do głowy, że może odwiedzimy ich w przyszłym roku w księstwie Liechtenstein? I tak pozostało. W czasie drogi okazało się, że z powodów logistycznych musimy skrócić o jeden dzień naszą wyprawę i tak końcowym punktem wycieczki stało się jezioro Bodeńskie.

O godzinie 10.00, po deszczowej i burzliwej nocy i po mszy w kościele, żegnani przez przyjaciół, ruszamy z miejsca. Po burzy nie pozostało ani śladu, świeci piękne słońce, więc pełni optymizmu wytaczamy się na trasę. Zaplanowany na dziś etap nie jest zbyt długi, bo w planie mamy zwiedzanie Liberca, no i na rozruch w sam raz.

Przekraczamy pierwszą granicę

Przekraczamy pierwszą granicę

Zaliczamy pierwszy poważniejszy podjazd pod przejście graniczne w Czerniawie i zwracamy uwagę na świeżo wytyczone singletracki. Ładnie pofalowane  ścieżki zapraszają na przejazd po nich, ale z naszymi bagażami nie będziemy jednak ryzykować, ale z pewnością tu jeszcze nieraz przyjedziemy.

Tak wyglądają singletracki na pograniczu polsko-czeskim w Górach Izerskich

Tak wyglądają singletracki na pograniczu polsko-czeskim w Górach Izerskich

W stosunku do poprzedniego roku mamy dwie nowości. Pierwsza – to nawigator Garmin GPS map 62s, który zakupiliśmy przed wyjazdem i nawet nie mieliśmy okazji go dobrze przetestować. Druga – to składane stołeczki, które na wszelkich postojach okazały się bardzo przydatne.

Jedziemy cały czas bocznymi drogami. Dopiero przed Libercem wjeżdżamy na główną drogę, ale ruch  na niej nie jest duży. O godzinie 15.20 jesteśmy na miejscu.

Gdzieś za Novym Mestem. W tle pasmo Gór Izerskich

Gdzieś za Novym Mestem. Renia wypróbowuje nowy stołeczek na tle Gór Izerskich

Uwielbiamy takie drogi

Uwielbiamy takie drogi

 

Tajemnicze źródełko przy trasie

Tajemnicze źródełko przy trasie

 

Wygląda na, że można pić... albo nie można

Wygląda na, że można pić... albo nie można

Trochę podjazdu pod Liberec

Pani wypoczywa na podjeździe czy łapie stopa?

 

Liberec już blisko. W tle góra Jested

Liberec już blisko. W tle góra Jested

Kemping  Autokemp Liberec 4DCamp Liberec – Pavlovice ul. Letná GPS 50°47′ 7” N, 15°2′ 34” E jest mi znany z noclegu sprzed 2 lat, gdy z przyjaciółmi podróżowałem rowerem wzdłuż NysyŁużyckiej i Odry, i nic się tu nie zmieniło. Jedynie tym razem, zamiast pod namiotem, spędziliśmy noc w domku kempingowym nr 13 (tylko taki był wolny) za 388 koron.

Nasza chatka z zewnątrz...

Nasza chatka z zewnątrz...

 

... i wewnątrz

... i wewnątrz

W budynku socjalnym nie ma kuchenek, tylko zlewozmywaki. Mistrzostwa świata są z ciepłą wodą pod natryskami. Za 10 koron u Reni wcale nie ciekła, a u mnie bardzo krótko, do czasu, aż się cały namydliłem. Ale zimną wodą też można zmyć mydło, a przede wszystkim pięknie się zmyło zmęczenie. Więc korzystając z tego jedziemy rowerami do centrum miasta. Blisko kempingu biegnie piękna droga rowerowa, którą można dojechać niemal do centrum miasta. Miasto robi bardzo miłe wrażenie, a szczególnie piękny rynek z przebogatym wystrojem ratusza, na wzór tego wiedeńskiego.

Jedna z libereckich uliczek prowadzących do rynku

Jedna z libereckich uliczek prowadzących do rynku

 

Piękny ratusz

Piękny ratusz

 

Na rynku zawsze coś ciekawego się dzieje

Na rynku zawsze coś ciekawego się dzieje

Namesti Benesza

Namesti Benesza

 

Divadlo (oczywiście to na drugim planie)

Divadlo (oczywiście to na drugim planie)

Najstarsze zachowane domy Liberca z XVII wieku

Najstarsze zachowane domy Liberca z XVII wieku

Apetyt to nam zawsze dopisuje. Zasiadamy w restauracji blisko rynku i zamawiamy obiad – jak zwykle w Czechach obfity, wypełniający duży talerz plus dwa piwa – wszystko za 250 koron. Piękny dzień!

A to nasz mały obiadek. Smacznego!

A to nasz mały obiadek. Smacznego!

Teraz to już wiadomo, dlaczego z żadnej wyprawy nie wracamy lżejsi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *