browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Dzień 4 (Mezni Louka – Litomerice – Oparno)

Posted by on 22 czerwca 2012

Dzień 4:
Mezni Louka – Decin – Kresice – Boletice nad Labem – Techlovice – Prerov – Male Brezno – Velke Brezno – Bynov – Rydec – Stańkovice – Żitenice – Litomerice – Terezin – Lovosice – Lhotka nad Labem – Male Żernoseky – Oparno

długość: 74 km

Mapka trasy:


Trasa rowerowa 1014961 – powered by Bikemap

Pogoda się jakoś trzyma, choć bez przesady. Wyruszamy skoro świt i jedziemy pustą drogą do Hrzeńska. Wreszcie możemy obejrzeć całe miasteczko, bo wczoraj tylko liznęliśmy sam początek. Na razie jest sennie, choć już widać, że miasto żyje z turystyki, bo pierwsze kramy już są rozłożone, nawet kierpce już można kupić. Z naszych notatek wynika, że jest to najniżej położona miejscowość w całych Czechach, co nie wróży nam nic dobrego, bo gdzie się stąd ruszymy – tam będzie pod górę.

 

Hrzeńsko. Widoczny kościół św. Jana Nepomucena

Hrzeńsko. Widoczny kościół św. Jana Nepomucena

W Hrzeńsku dojeżdżamy do Łaby, która będzie nam dziś towarzyszyć przez dłuższy czas. Pięknie wygląda przełom tej rzeki. co widać na poniższych zdjęciach:

Przeprawa promowa

Przeprawa promowa


I tak wzdłuż Łaby docieramy do Decina, ok 50-tysięcznego miasta. Niegdyś w części było okupowane przez wojska radzieckie i nie do końca dostępne, dziś pokazuje się w całej okazałości. Słynie z wielu zabytków. My chcemy obejrzeć starówkę oraz zamek Thun-Hohensteinów z ogrodem różanym.

Fontanna w Decinie na placu Masaryka

Fontanna w Decinie na placu Masaryka

Zbliżamy się do zamku

Zbliżamy się do zamku

To tu w 1835 roku przebywał Fryderyk Chopin

To tu w 1835 roku przebywał Fryderyk Chopin

Tędy z pewnością jeździła armia radziecka

Tędy z pewnością jeździła do zamku armia radziecka

Na zwiedzanie zamku godzina 9.15 – to za wcześnie. Trudno. Reni udaje się uprosić obsługę ogrodu różanego, by choć rzucić okiem, jakie to cuda tu się znajdują, oglądamy zamek z zewnątrz i jedziemy dalej, bo przed nami Litomierzyce.

Jedna z największych atrakcji zamku - ogród różany

Jedna z największych atrakcji zamku - ogród różany

 

Widok na Decin z zamkowego wzgórza

Tak położony jest Decin

 

Ostatni widok na zamek w Decinie i jedziemy dalej

Ostatni widok na zamek

 

Łaba towarzyszy nam nadal

Łaba towarzyszy nam nadal

W Kraju Usteckim nie ma zbyt dużo pięknych miast, jest to przede wszystkim region przemysłowy, Litomierzyce na tym zurbanizowanym tle są prawdziwą perełką, której nie wolno ominąć. Mirove Namesti – to olbrzymi rynek, wokół którego skupione są niemal wszystkie zabytki.

Fontanna w rynku przyciąga, jak magnes

Fontanna w rynku przyciąga, jak magnes

 

Stary ratusz i kościół Wszystkich Świętych

Stary ratusz i kościół Wszystkich Świętych

 

Wnętrze kościoła

Wnętrze kościoła

Dom U czarnego orła

Dom U czarnego orła

Dom pod kielichem (Odwrócony kielich jest symbolem Husytów)

Dom pod kielichem (Odwrócony kielich jest symbolem husytów)

 

Kościół św. Wacława

Kościół św. Wacława

Katedra św. Stefana

Katedra św. Stefana

 

Wnętrze katedry

Wnętrze katedry

Katedra znajduje się na wzgórzu, ale żeby lepiej zobaczyć panoramę miasta – warto wdrapać się na wieżę dzwonnicy, która nieco jest podobna do wieży na rynku w Krakowie (tak przynajmniej niektórzy uważają). Może trochę…

Widok z wieży na zabudowę kurialną

 

Kościół św. Wacława z lotu ptaka, czyli z wieży

Kościół św. Wacława z lotu ptaka, czyli z wieży

Jeszcze jedno spojrzenie z wieży i czas wracać na ziemię

Jeszcze jedno spojrzenie z wieży i czas wracać na ziemię

 

Jest tu nawet kuria...

Jest tu nawet kuria...

Będąc w Litomierzycach nie sposób nie zajechać do Terezina, miasta – getta i miejsca zagłady tysięcy Żydów. Piętno getta odciska się do dzisiaj i nadal miasto sprawia bardzo przygnębiające wrażenie. Wizyta w muzeum zagłady Żydów nie była dobrym pomysłem. Bilety kosztowały nas 400 koron, a w zamian otrzymaliśmy niewiele, żadnych informacji w języku polskim i niemrawa obsługa, hałas różnojęzycznych grup. Ale to miejsce jak najbardziej nadaje się do refleksji nad tym, co człowiek może zgotować drugiemu człowiekowi, choćby z tego powodu warto tu być.

Terezin. Niemal całe miasto - to getto

Terezin. Niemal całe miasto - to getto

Robi się późno, więc przez kolejne miasto Lovosice po prostu przejeżdżamy, podziwiając je jedynie z drogi. Jeszcze nie wiadomo, czy łatwo znajdziemy nocleg, bo według mapy jest gdzieś mocno oddalony od głównych dróg.

Lovosice. Przed nami secesyjny ratusz

Lovosice. Przed nami secesyjny ratusz

Odnalezienie noclegu okazało się nietrudne. Nocujemy na kempingu  Kemp Jordan Oparno GPS: 50°32’33.43″N,14°1’15.43″E wraz z dużą grupą uczniów, którzy szykują się do ogniska, co nieco wzbudza w nas niepokój, czy da się tu zasnąć. Na szczęście dostajemy domek, trochę nędzny, ale nie ma co narzekać. Pościeli nie ma, ale mamy swoje śpiwory. Wody ciepłej na kempingu też nie ma, ale czy codziennie musi być? Na dodatek sprawę ogniska za chwilę wyreguluje pogoda, bowiem lunęło, jak z cebra. Nawet żal nam się zrobiło dzieci, bo najwyraźniej koncepcją kolacji były kiełbaski z ogniska, a tak prawdopodobnie musieli zjeść je na zimno. My się cieszymy, że w tym deszczu nie musimy rozbijać namiotu i idziemy spać.

A oto nasz domek

A oto nasz domek

 

Już jesteśmy z nim zżyci

Już jesteśmy z nim zżyci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *