browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Dzień 3 (Litomyśl – Jedovnice)

Posted by on 25 marca 2012

Dzień 3:
Litomysl – Leznik – Policka – Bystre – Trpin – Olesnice – Zbraslavec – Lisice – Blansko – Jedovnice
długość: 83 km

Mapka trasy:


Trasa rowerowa 1069332 – powered by Bikemap
Litomyśl w porannym słońcu

Litomyśl w porannym słońcu

Budzi nas kolejny słoneczny dzień, a właściwie komórka nastawiona na 4.30. Trzymamy się tej godziny, bo wczesny wyjazd bardzo nam się sprawdza. Po 20 km jazdy pod górę docieramy do miejscowości Policka, miasta, które może zaskoczyć swoją architekturą. Na nas duże wrażenie zrobił pierścień gotyckich murów obronnych i rynek.

Policka - mury obronne. Renia zgrywa się z lokalną rowerzystką

Policka - mury obronne. Renia zgrywa się z lokalną rowerzystką

Ratusz i kolumna morowa

Ratusz i kolumna morowa

To też Policka (i ja)

To też Policka (i ja)

Miasto piękne, ale trzeba jechać dalej. Na szczęście nie znamy profilu trasy i nie wiemy, jakie podjazdy nas jeszcze czekają. Trochę mordęgi i dojeżdżamy do malowniczo położonej miejscowości Bystre.

Bystre. Z naprzeciwka kolega po fachu, ale nie sakwiarz. Sakwiarzy na całej trasie spotkaliśmy zaledwie kilku

Bystre. Z naprzeciwka kolega po fachu, ale nie sakwiarz. Sakwiarzy na całej trasie spotkaliśmy zaledwie kilku...

Jeszcze trochę – i jesteśmy w miejscowości Olesnice. Urzekło nas swojsko brzmiącą nazwą, czystością i porządkiem, jak w niemal każdym czeskim miasteczku. Miasteczko wielkości Lubomierza, też ma fontannę w rynku, ma mleczarnię, z której wyroby można kupić na miejscu. Ma też dwa muzea: starych czeskich samochodów i motocykli oraz straszydeł.

Pozytywnie uczuleni jesteśmy na miejskie fontanny. Może z gorąca?

Pozytywnie uczuleni jesteśmy na miejskie fontanny. Może z gorąca?

Czyściutkie i zadbane miasteczka robią na nas wrażenie. Więc jednak można

Czyściutkie i zadbane miasteczka robią na nas wrażenie. Więc jednak można

Kolejne miasto z piękną fontanną w rynku – to Kunstat.

Kunstat. Każdy ma taką fontannę, na jaką zasłużył. W głębi - zamek.

Kunstat. Każdy ma taką fontannę, na jaką zasłużył. W głębi - zamek.

Wskoczyłoby się do środka...

Wskoczyłoby się do środka...

Dziś jest paskudnie ciężko. Najpierw Góry Orlickie, teraz Morawski Kras. Kolejnej miejscowości – Blanska nawet już nam się zwiedzać nie chce. Marzymy o dojeździe do Jedovnic, a tu czeka nas jeszcze okropny podjazd z Blanska do Jedovnic. Może nie taki okropny, jak to, że jesteśmy już mocno zmordowani dzisiejszym etapem.

Jeszcze jeden podjazd...

Jeszcze jeden podjazd...

Na 5 kilometrów przed metą rzucamy rowery na skraj drogi i leżymy przez dłuższy czas, bo już nie dajemy rady. Jak to dobrze, że nikogo nie namówiliśmy na wyjazd z nami. Sami do siebie nie możemy mieć pretensji o wybór trasy, a inni mogliby mieć. Jeszcze nie wiemy, jak będzie z noclegiem, bo to przecież turystycznie bardzo znane miejsce, więc nie ma co leżeć, trza jechać.

W Jedovnicach odszukujemy kemping ATC Olsovec. Wolnych domków kempingowych nie ma, nie szkodzi, mamy przecież namiot. Ale okazuje się, że jest wolny pokój w „budove”. Bierzemy, to nic, że w budowie, sufit chyba już wybudowali i podłogę. Szukamy więc tej budowy, ośrodek spory, a budowy nie widać. Budowy nie ma, a my klucz mamy. Coś nas tknęło, żeby zajrzeć do sporego budynku stojącego na krańcu kempingu. Drzwi otwarte, wewnątrz też drzwi ponumerowane, odszukujemy numer z klucza, klucz pasuje, hurra. Trzeba się trochę uczyć języków. Budova – to budynek!!!

Oto nasza budova

Oto nasza budova

A oto nasz pokój. Renia się gdzieś wybiera?

A oto nasz pokój. Renia się gdzieś wybiera?

Nic mnie nie ruszy dziś, ani jutro

Nic mnie nie ruszy dziś, ani jutro

Siły regenerujemy bardzo szybko i wieczorem wybieramy się na zwiedzanie okolic kempingu. Pięknie jest…

Wieczór nad jeziorem Olsovec

Wieczór nad jeziorem Olsovec

Pozostajemy tu na dwa noclegi, bo jutro zwiedzanie jaskiń Morawskiego Krasu. Ja nigdzie się jutro nie wybieram. Jestem zbyt zmęczony. Będę leżał cały dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *