browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Dzień 15 (Staad-Konstanz – Fußach)

Posted by on 12 sierpnia 2013

Dzień 15:
Staad-Konstanz – Scherzingen – Altnau – Kesswil – Romanshorn – Arbon – Staad – Gaissau – Fußach

długość: 65 km

Mapka trasy:

Dziś mkniemy przez trzy kraje: Niemcy, Szwajcarię i Austrię. I kończymy naszą wyprawę. Do Fußach ma dojechać po nas niezawodny Marek i zabrać nas do domu. Jeśli trafi… Nie, Marek jest wytrawnym kierowcą, trafi na pewno. Co ten chłop się za nami najeździ… Rok temu zabierał nas znad Balatonu, tym razem Jezioro Bodeńskie. Gdzie mu przyjdzie jechać za rok? Jeszcze nie wiemy… Ale zanim co mamy chęć pozwiedzać Konstancję za dnia. I jaka pogoda dzisiaj… coś nieprawdopodobnego…. nie pada, świeci słońce, nareszcie!!!

Szybko pakujemy dobytek, ostatni nocleg na kempingu w namiocie, trochę żal, ale nie ma czasu na użalanie się, jedziemy znów do centrum miasta. Na początek zwiedzamy katedrę.

Wnętrze katedry

Wnętrze katedry

Z0244590
Z0244591

Z0244592

Z0244593

Z0244594Żegnamy się z piękną Konstancją, żegnamy się z Niemcami, zaraz za miastem jest granica ze Szwajcarią, przyszykowaliśmy paszporty, dowody osobiste, wszystko, co posiadaliśmy, przecież Szwajcaria nie należy do Unii, ale na ścieżce rowerowej nie było żadnego szlabanu, ani nawet budki strażniczej, ani nawet tablicy, chyba, że coś przegapiliśmy… to, co przekonało nas, że jesteśmy w Szwajcarii, to czerwone flagi z białym krzyżem na wielu budynkach….

Greta, pierwsza obywatelka Szwajcarii, którą poznaliśmy w tym kraju...

Greta, pierwsza obywatelka Szwajcarii, którą poznaliśmy w tym kraju…

Molo w Uttwil

Molo w Uttwil

Romanshorn

Romanshorn

Przystań jachtowa w Romanshorn, a za nią widać Alpy...

Przystań jachtowa w Romanshorn, a za nią widać Alpy…

Bardzo chcieliśmy zobaczyć Alpy i .... udało się

Bardzo chcieliśmy zobaczyć Alpy i …. udało się

Pokonujemy kolejną granicę...

Pokonujemy kolejną granicę…

Jesteśmy już w Austrii, tym razem jest malutka tabliczka przy ścieżce rowerowej. Trochę kluczymy po drogach i dróżkach, w Reni sakwie pęka puszka piwa, więc zrobiło się trochę bałaganu, na zakończenie coś się musi zadziać… Dzwoni Marek, też już przekracza granicę austriacką, niedługo się spotkamy i będzie koniec wyprawy….

Z Markiem na tle Alp...

Z Markiem na tle Alp…

Rowery już na dachu, to już naprawdę koniec...

Rowery już na dachu, to już naprawdę koniec…

Ostatnie spojrzenie na Alpy i wracamy do domu...

Ostatnie spojrzenie na Alpy i wracamy do domu…

Krótkie podsumowanie: przejechaliśmy 1078 km, koszt oceniamy na 3100 zł ( w tym paliwo: 560 zł). Może jeszcze przyjdzie czas na szczegółowe rozliczenie, na razie wciąż żyjemy wspomnieniami, ta wyprawa pozostanie niewątpliwie w naszych wspomnieniach, jako bardzo mokra, to jest pewne… Ale też towarzyszyła nam wszędzie duża życzliwość ludzi, o tym też będziemy pamiętać….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *