browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Dzień 5 (Jedovnice – Rozdrojovice – Brno (Brnenska prehrada)

Posted by on 26 marca 2012

Dzień 5:
Jedovnice – Olomoucany – Rozdrojovice – Brno (Brnenska prehrada)
długość: 34 km

Mapka trasy:


Trasa rowerowa 1189744 – powered by Bikemap

Rzeźkim rankiem wyjeżdżamy z Morawskiego Krasu. Dziś mamy w planie zwiedzanie Brna, stąd do pokonania mamy stosunkowo krótki odcinek trasy. Trochę kłopotów mamy ze znalezieniem drogi za Adamovem, ale w końcu podejrzanie słabo zarysowanymi w terenie drogami łapiemy dobry kierunek.

Jadąc polnymi drogami próbujemy dotrzeć do Brna

Jadąc polnymi drogami próbujemy dotrzeć do Brna ;-)

Niektóre miasteczka zwiedzamy jakby z lotu ptaka

Niektóre miasteczka zwiedzamy jakby z lotu ptaka

I wreszcie dojeżdżamy do tablicy BRNO i to od tej strony, co trzeba, czyli od strony olbrzymiego zbiornika wodnego Brnenska Prehrada. Nad samą wodą kempingów nie brakuje, ale my chcielibyśmy znaleźć zaplanowany kemping „U Radka”, którego wcale nie widać. Dopiero dobrze poinformowany lokalny bywalec wodny wskazał nam właściwy kierunek dojazdu do naszego kempingu.

Jesteśmy u granic miasta!

Jesteśmy u granic miasta!

Kemping jest niewielki, domków kempingowych nie ma, właściciela też, ale jest kartka, żeby się nie przejmować, rozgościć się, a właściciel się znajdzie. Cały kemping sprawia bardzo sympatyczne wrażenie, więc po raz pierwszy tej wyprawy rozbijamy namiot, bierzemy ciepły prysznic, wsiadamy na rowery i będziemy próbować dostać się do centrum. Z mapy wynika, że jesteśmy na bardzo odległych peryferiach miasta.

Nasz namiot, po raz pierwszy rozbity podczas tej wyprawy

Nasz namiot, po raz pierwszy rozbity podczas tej wyprawy

Jedziemy na razie do niedalekiego centrum handlowego. Dojeżdżają tu tramwaje, więc dochodzimy do wniosku, że najłatwiej będzie zostawić rowery na parkinku Penny Market i skorzystać z tramwajowej komunikacji. Tak też robimy i po około 30 minutach jesteśmy w centrum Brna. Miasto sprawia miłe wrażenie, szkoda, że ukrop leje się z nieba, ale lepsze to, niż deszcz.

Trochę denerwuje połączenie pięknej architektury z takimi potworkami

Trochę denerwuje połączenie pięknej architektury z takimi potworkami

Koniecznie chcemy obejrzeć zamek i twierdzę Spilberk, na szczęście jeszcze budynek do zwiedzania jest otwarty. Z największą radością zanurzamy się do podziemi, bo wreszcie odczuwamy przyjemny chłód. Na pewno dramatycznie inny nastrój towarzyszył bojownikom walczącym o wyzwolenie z niewoli Cesarstwa Austro-Węgierskiego, więzionym w kazamatach twierdzy.

Twierdza Spilberk

Twierdza Spilberk

Kazamaty

Kazamaty

Widok ze wzgórza zamkowego na centrum Brna

Widok ze wzgórza zamkowego na centrum Brna

Katedra

Katedra

Wnętrze katedry

Wnętrze katedry

Późnym wieczorem wracamy na kemping rowerami, które cierpliwie czekały na nas na parkingu. A tu niespodzianka. Słychać odgłos palnika gazowego, a za chwilę na niebie pojawia się olbrzymi balon, za nim drugi, robi się bardzo kolorowo na niebie.

Balonowa niespodzianka

Balonowa niespodzianka

Daleko nie zaleciał...

Daleko nie zaleciał...

Następny balonik

Następny balonik

Właściciel kempingu (chyba Radek) wreszcie się pojawił. Opowiedział o rowerzystach z różnych części świata, którzy zahaczyli o jego kemping, więc wyjątkami nie byliśmy. Po rozmowie z Czechami (narzekanie na rządy w Polsce i w Czechach) i Holendrami (o osadnictwie holenderskim w Polsce) trzeba wreszcie iść spać, a noc bardzo piękna.

Wieczór nad brneńskim zalewem

Wieczór nad brneńskim zalewem

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *